Różne przepisy zdobywam w różny sposób. Często coś podpatrzę podczas odwiedzin u znajomych, obejrzę w telewizji ale większość przepisów na słodkości, czyli rozmaite ciasta i ciasteczka pochodzą z magicznego, drewnianego pudełka. To pudełko, ręcznie malowane w wielkie jasne kwiaty, lekko już pożółkłe kryje w sobie wiele tajemnic domowego pieczenia. Dzisiaj chciałam wam zaproponować ślimaczki czekoladowo-cytrynowe, które pamiętam jeszcze z mojego dzieciństwa :)

Potrzebne produkty:

  • 175g miękkiego masła
  • 300g cukru
  • 1 rozkłócone jajko
  • 350g mąki pszennej
  • czekolada deserowa
  • cytryna

Najpierw w dużej misce ubijamy masło  z cukrem na puszystą pianę. Nie przestając ubijać powoli dodawać jajko. Do miski wsypać mąkę i mieszać, aż powstanie gładka masa. Ciasto rozdzielić na dwie części i połowę przełożyć do drugiej misy.

Czekoladę roztopić w rondlu i ostudzoną dodać do jednej części po czym dokładnie zagnieść. Zetrzeć skórkę z jednej cytryny, dodać do drugiej części i starannie wymieszać.

Obie części rozwałkować, aby uzyskać dwa prostokąty tej samej wielkości. Jeden prostokąt położyć na drugim i zwinąć ciasto w ciasny rulon, aby wyszła nam rolada. Schować na 30 minut do lodówki, aż się schłodzi i stwardnieje.

W tym czasie przygotować kilka blach do pieczenia i wysmarować je tłuszczem lub wyłożyć pergaminem. Z lodówki wyjąć rulon i pokroić go na plastry. Wyjdzie ich około 40. Ułożyć je na przygotowanych blachach i wstawić do piekarnika rozgrzanego do około 190 stopni na ok. 10-12 minut. Po wyjęciu ostudzić i przełożyć na talerze. Smacznego!