Co będzie nam potrzebne:

2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
3 szklanki mąki pszennej razowej (u nas Lubella 3 zboża)
100 g świeżych drożdży
1/2 szklanki otrębów (u nas mieszane otręby pszenne, żytnie i owsiane)
1/2 l ciepłej (nie gorącej!) wody
5 łyżek oliwy
2 łyżeczki cukru
2 łyżeczki soli
odrobina mleka
ziarna do posypania (u nas otręby, siemię lniane, płatki owsiane i słonecznik łuskany)

Na początku wlewamy połowę wody do miski od miksera. Rozpuszczamy w niej drożdże, dodajemy pół szklanki mąki i cukier i dokładnie mieszamy. Zostawiamy na około 15 minut (aż drożdże zaczną się pienić). Następnie dodajemy wszystkie pozostałe składniki i mieszamy mikserem kilka minut, aż ciasto będzie dobrze wyrobione i będzie się za mocno kleiło do palców.

Mój mikser spokojnie daje sobie z tym radę, więc nie muszę brudzić sobie rąk :)

Gdy ciasto jest już wyrobione, przekładamy je do większej miski posmarowanej uprzednio odrobiną oliwy i zostawiamy pod ściereczką przez godzinę do wyrośnięcia.

Po godzinie nasze ciasto wyglądało tak:

Z podanych składników wychodzi około 1400 g ciasta, co wystarcza na 20 bułeczek po 70 g każda.

Po ulepieniu bułeczek, smarujemy je mlekiem i posypujemy mieszanką ziaren.

Tak przygotowane bułeczki przykrywamy ściereczką i zostawiamy do napuszenia kolejne 30 minut. W międzyczasie nastawiamy piekarnik na 250 stopni i dajemy mu się spokojnie nagrzać. Przed wstawieniem bułeczek do piekarnika warto spryskać jego ścianki zimną wodą lub postawić na dnie blaszkę z 1/2 szklanki kostek lodu. Bułeczki pieczemy ok. 15-20 minut. Muszą być wyraźnie rumiane. Nasze piekły się 18 minut, ale ponieważ wyszły nam dwie blaszki, po 12 minutach zamieniliśmy je miejscami (aby te z dołu też się ładnie przyrumieniły).

Bułki studzimy na kratce.